sobota, 23 lipca 2016

Update.....26 days to go!

Fakt nieubłaganie mijającego czasu trochę wbija mnie w fotel... Jest 10 rano a ja siedzę delikatnie mówiąc oszołomiona liczbą 26, która w jakiś magiczny sposób zamieniła się z 40. Kiedy ten czas minął? Jeszcze chwilę temu kupowałam bilet a już trzeba się naprawdę przygotowywać. Eh....

PLACEMENT
A więc, jeszcze nie miałam okazji wspomnieć gdzie się wybieram :) 8 albo 9 czerwca dostałam e-maila od Rotary (którego swoją drogą prawie usunęłam :P ). W nim zawarte były imiona mojej pierwszej h-family oraz opis miejsca w którym spędzę następny rok.
Przyznam, że czytając e-meila nie byłam czułam pewien lęk, że kiedy sprawdzę na google maps moj przyszły dom to będę zawiedziona. Wiem głupie. W ostateczności strasznie się cieszę, że jadę właśnie do Oregon w stanie Wisconsin.

Miejscowość nie należy do bardzo małych ale też nie jest to wielkie miasto. Napewno fakt, że od stolicy stanu oddalone jest o zaledwie 6 mil czyni Oregon pewnego rodzaju przedmieściami. Liczące ponad 9 tys mieszkańców, położone w Dane Country posiadające nawet swoj historyczny region jest uroczę i już nie mogę się doczekać aby je zobaczyć. 
Od domu szkołę mam oddaloną o zaledwie 2 mile (nigdy nie miałam tak blisko). Będę uczęszczać do Oregon High School gdzie co mnie ogromnie ucieszyło są zajęcia z animacji i grafiki a jako sport mogę dołączyć do drożyny pływackiej. 
Moja pierwsza h-family składa się z h-mum h-dad h-brother(16) i h-sister(7) i psa :). Poznałam już nawet drugą rodzinę ktora składa się z podobnie jak pierwsza z rodziców oraz 7-letniego h-brata psa i kota. Zarówno pierwsza jak i druga rodzina wydają się być niesamowicie ciepłe i otwarte. Po tym co mi o sobie pisali wydaje mi się, że uda nam się dogadać a napewno mamy ze sobą cos wspólnego. 


The time which is going by so quickly make me freak out about my exchange. I haven't really realised when suddenly it felt 26 days till my departure instead of 40. When did that time go by? How and when?! It seems like yesterday I bought my ticket when actually it's been more than 2 weeks! 
PLACEMENT
I haven't a had a chance to actually talk about it! On June 8th or 9th I got an e-mail with all exciting information not only about my city but also about my first family! Being honest I have to mention that I was kinda scared reading it, mostly because I was afraid I wouldn't like it. Thankfully the reality was the opposite! I will spend a year in suburban Madison village called Oregon. In it there is 9000 citizens and they even have historical streets! Google street view (which is obviously a wonderful gift from God) showed me the village and I have to say that by now I love it!
My school is placed 2 miles away from my home. I will attend Oregon High School in which there are such amazing classes as animation, drawing or graphic design! Also I will be given a possibility to join school swimming team!
My first h-family consist mum, dad and 2 siblings- boy aged 16 and girl aged 7 and dog . I have been not only e-mailing them but also my 2nd h-family which is kinda similar consist of mum dad brother aged 6 and 2 animals- dog and cat. Both families seems to be adorable and friendly and interesting-  as far as I am concerned they interests are very common to mine so for sure it will be fun! 

środa, 13 lipca 2016

Mamo chciałabym...

Zawsze zaczyna się tak samo, od tego prostego ale jakże ciężkiego pytania o wymianę. Po przeczytaniu milionowego bloga na ten temat nakręcamy się coraz bardziej, znajdujemy kolejną zaletę, argument dla rodziców ale kiedy przychodzi co do czego nasze nogi stają się jak z galarety.
Jednak, kiedy już wszyscy zdobyliśmy się na odwagę a po licznych dyskusjach w końcu usłyszeliśmy wymarzone TAK nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, że problemy i stres dopiero się zaczną. :)
Jak minął mi ten rok przed wymianą? Tak jak napisałam- był pełen napięcia i stresu.
Październik: aplikacja i spotkania Rotary
Listopad i Grudzień: kończenie aplikacji, załatwianie niezbędnych formalności
Marzec: orientation meeting
Czerwiec: upragniony placement!
Minął rok od kiedy zaczęłam myśleć o wymianie. Minęło dokładnie osiem miesięcy od kiedy poszłam na spotkanie Rotary, na którym ostatecznie przekonalam rodziców.  Niby to rok, niby to dużo a jednak tak mało.... Czy zdaje sobie sprawę że za 36 dni wyjeżdżam? Nie, nie koniecznie. Żegnając się z klasą przed wakacjami ciągle wmawiałam sobie albo po prostu utrzymywałam tą do ogarnięcia wersję, że przecież we Wrześniu się wszyscy zobaczymy. Podczas gdy obrazy z tego roku musze zachować w mojej pamięci jak najdokładniej aby niczego nie stracić i nie zapomnieć.
Niektórzy boją się wyjechać inni są podekscytowani, jeszcze inni rozpaczają, że porzucają bliskich a inni podziwiają ich odwagę. Ja natomiast nawet teraz nie do końca wiem do której grupy się zaliczam.... może i to lepiej, tak po prostu czekać?


Each time it all starts in the same way, basically we ask our parents if we can go on an exchange. The reality is very different from our expectations of this conversation. We struggle for weeks, months till we finally decide to ask them and finally when we have watched probably all the exchange vlogs and we have read all the exchange blogs we decide to be brave this one time :)
Not all of us had realised that the problems had just started after so badly waited permission. What was like my year before exchange? Nervous and stressful. What had I been doing? Sooooo......
October: started filling my application and my first Rotary meeting
November and December: eh.... struggles with application
March: Orientation meeting
June: finally my placement!
It has been one year since I started even thinking about exchange. It has been 8months since I heard YES from my parents. Finally it has left 36 days till my departure. Do I realise that I am leaving so soon? Not really.... Am I nervous? Actually not. I guess that I still can't believe that's happening. When on the last day of school I said goodbye to all my friends I was keeping in my mind a peaceful lie that we all are going to see each other in two months! Pathetic isn't it? However, now when the time is going so quickly I have to at least try to picture and keep in my mind each little (but very precious) scene of this year in my head and keep it as carefully as if it was Da Vinci's Monalisa painting. When some are bothering the problem of leaving friends and family, or are scared/ terrified to death of leaving....or are excited, I really feel nothing or I still haven't realised which type of exchange student I am. By the time.... I am waiting, soon I will find out if it's a good strategy.