wtorek, 22 listopada 2016

Post season

Miałam napisać tuż po zakończeniu sezonu ale dopiero teraz siedząc w szkole na matematyce mam czas. Trochę ironicznie.
4 listopada o ile sie nie mylę miałam przyjemność startować w ostatnich zawodach sezonu czyli sectional division 1. Pierwsza (ale nie ostatnia) duża impreza sportowa w jakiej brałam udział. Atmosfera była niesamowita zapewne dlatego ze wszystkie wiedziałyśmy ze to juz koniec i od jutra możemy spać do pozna :) teraz kiedy o tym myśle był o niezapomniany sezon, tyle tradycji ceremoniałów podczas całego życia nie doświadczyłam co tu podczas 3 miesięcy. Co tydzień miałyśmy dual meets i jedna z tradycji co do tych zawodów były buddy gifts czyli każda dziewczyna daje drugiej z która jest w parze drobny prezent- jakiś napój i snack. I tak co tydzień. :) brzmi smacznie. Poza tym miałyśmy invitational meets gdzie ścigaliśmy sie z różnymi drużynami i z czego jestem bardzo zadowolona udało mi sie tam zdobyć dużo medali :) jednym z moich najlepszych wspomnień będzie zawsze senior night. Jako ze jestem tu senior, jedna dziewczyna która jest junior miała za zadanie przygotować dla mnie plakat i mowę która przeczytała przed wszystkimi podczas zawodów. koedy dziewczyny skończyły czytać każda z seniors dostała prezent który swoją droga był super. Co wspominam najlepiej z tej nocy bylo czymś co mnie zaskoczyło i wzruszyło. Na każdych zawodach w USA przed rozpoczęciem gra sie hymn i tym razem nie zagrano tylko hymnu USA ale i polski. To był niesamowicie miły gest od dziewczyn :) miałyśmy wiele wspaniałych spotkań, sleepover podczas tego sezonu czy np senior kidnaping. ( seniors porywaja inne dziewczyny wieczorem o 10 na pizzę)
Wracając do sectionals sezon zakończyłam nie tylko wspominając dobre chwile ale i bojąc indywidualne rekordy oraz rekord szkoły z moja sztafeta! Teraz tylko czekać aż nasze nazwiska pojawia sie na tablicy rekordów :)





Swim season is officially done. I have some awesome memories from it and for sure I will never forget that I was given an opportunity to be a part of this team! I had so much fun and experienced so many new stuff- buddy gifts, senior night, swim kidnapping and of course swim meets. On of the thing that I will always be grateful to my team is a tiny symbol which to me made a lot of difference. During senior night (btw I am a senior) before the meet not only USA anthem has been played but also polish one! That was amazing and very emotional for me, what being honest surprised me as I never thought that hearing my anthem can impact me so badly. After all this season finished successfully! Not only did I broke my individual records but also my relay broke school relay record and now you have no idea how excited I am to see my name on the record board next to my team mates names!

niedziela, 30 października 2016

Swimming and Halloween :)

Jestem tu juz ponad 2 miesiące i szczerze mówiąc miałam napisac jakieś 2 tygodnie temu ispecjalnego argumentu dlaczego tego nie zrobiłam nie mam, a sporo sie działo i należy to nadrobić :)
Moze zacznę od pływania :)
Wiec jakieś 3 tygodnie temu była senior night a zarazem nasz ostatni home meet. Na czym to polega? - wiec reszta drużyny czyli freshman sophomore junior przygotowują plakaty dla seniors i prezenty. Pod czas przerwy czytają mowy na temat każdego senior po kolei. Moze brzmi to mało ekscytująco jak tak o tym pisze ale jest to super przeżycie! Pomijając fakt ze czułam sie niesamowicie wyróżniona i szczerze powiedziawszy czułam sie jakbym miała urodziny to na dodatek na początku zawodów śpiewaj nie tylko swoj hymn ale tez był hymn polski co nie powiem zaskoczyło mnie i nawet troszkę wzruszyło. Z tego co mi wiadomo to nie kazdy sport ma tak bogata oprawę senior night wiec mi sie trwafilo :) a dostałam koszyk a w nim kocyk tumbler i słodycze!!!
Następnie miałyśmy zawody na których oczywiście poszło nam wspaniałe :) hahaha. I kolejna rzecz z pływania która nastąpiła tydzien pózniej to senior kidnaping. Tym razem to senior organizują wszystko w tajemnicy przed innymi. O 10 wieczorem zaczęłyśmy jeździć po domach dziewczyn i budziliśmy je (były w mocnym szoku) - potem zabieraliśmy je na pizzę i nocowanie :) podobała mi sie zwłaszcza cześć budzenia bo reakcje niektórych sa naprawdę nie do zapomnienia. No i w końcu tydzien temu była conference! Czyli teoretycznie ostatnie zawody! Teoretycznie ponieważ cześć drużyny w tym ja jedziemy na sectionals w tym tygodniu. Oczywiście conference nie obeszła sie bez ceremoniału :) na początku seniors z każdej drużyny były przedstawione dla publiczności i atmosfera zawodów była niesamowita! Moje ulubione ze wszystkich. .zdecydowanie. Warto wspomnieć ze w naszej drużynie jest tradycja buddy gift czyli każda ma przydzielonego sobie ziomka i przed każdymi zawodami dajemy sobie drobne prezenty czyli np jakieś słodycze czy snack albo gatorade. I znów cos ekscytującego czyli na conference przygotować należy większy prezent! Ja dla mojej buddy kupiłam świeczkę i słodycze a ona dla mnie play dough skarpetki mydło z lush i reeses.
Pozostawiając pływanie i prezenty za sobą miałam tez niesamowicie ekscytujący czas z exchange students. 3 tygodnie temu spotkałyśmy sie na sleepover plywalysmy w basenie otwartym pomimo tego ze było lodowato i miałyśmy s'mores z mikrofali bo dla chcącego nic trudnego :) a w ten weekend spotkaliśmy sie wszyscy razem oficjalnie z Rotary i mieliśmy halloween weekend! Poszliśmy do pumpkin patch i kazdy wybrał swoja dynie oczywiście robiąc miliony zdjeć przy okazji, potem poszliśmy na hounted Forest co będąc szczera nie uważam ze było przerażajace ale było genialna zabawa!
Ok to chyba na tyle starałam sie to streścić jak sie tylko dało bo zdaje sobie wprawę ze esej na 1000000000 slow na jeden temat nikogo nie interesuje :) jutro halloween wiec mam nadzieje ze wydarzy sie cos na tyle ekscytującego ze najdzie mnie na kreatywne pisanie pełne weny😂




So I haven't been writing for quite a long time but since a lot of stuff associated with swimming and exchange happened I decided to spend a while and at least try to bring it closer to those who are interested.
So swimming first!
A lot have happen! Being honest to much to even write about it in one post but i will try :) so we went to 2 invitationals which were of course super fun and I got bunch of medals which of course are like a souvenirs to me. We had senior night and senior kiddnaping and finally conference. Well I can't pick one that I loved the most! Maybe I will describe a little al of them :) so senior night is a night when all the seniors are introduced and they are given a gifts from the team. Juniors make posters for us and make a speech about us too! Thankfully I am a senior so I experienced it in 100%  a week after seniors organized kiddnaping which is basically waking up all other graders and then we bring them for a dinner and right after we have a sleepover :) when I write all about it it sounds super boring but believe me it is not! Last but. It least we finally had conference which was my favorite meet! All seniors were introduced once again in front of everybody and then we took some pictures together :)
The season is almost over!
I am here an exchange student so of course a lot have happened in my exchange life too! 3 weeks ago we had sleepover and we were swimming in outside pool when it was kind of freezing! Then we made microwaved s'mores bc why not :) and this weekend we met all together and we had a Halloween weekend! We went to pumpkin patch and to jointed forest! Therefore we made lots of cool pics! Oh and btw it was not that scary but was an suuuuuper fun!!!!
I guess that's all what have happened! I am sorry for writing about it in such a way but I just tried to bring it closer in an easy and fads way :)

Swimming and Halloween :)

Jestem tu juz ponad 2 miesiące i szczerze mówiąc miałam napisac jakieś 2 tygodnie temu ispecjalnego argumentu dlaczego tego nie zrobiłam nie mam, a sporo sie działo i należy to nadrobić :)
Moze zacznę od pływania :)
Wiec jakieś 3 tygodnie temu była senior night a zarazem nasz ostatni home meet. Na czym to polega? - wiec reszta drużyny czyli freshman sophomore junior przygotowują plakaty dla seniors i prezenty. Pod czas przerwy czytają mowy na temat każdego senior po kolei. Moze brzmi to mało ekscytująco jak tak o tym pisze ale jest to super przeżycie! Pomijając fakt ze czułam sie niesamowicie wyróżniona i szczerze powiedziawszy czułam sie jakbym miała urodziny to na dodatek na początku zawodów śpiewaj nie tylko swoj hymn ale tez był hymn polski co nie powiem zaskoczyło mnie i nawet troszkę wzruszyło. Z tego co mi wiadomo to nie kazdy sport ma tak bogata oprawę senior night wiec mi sie trwafilo :) a dostałam koszyk a w nim kocyk tumbler i słodycze!!!
Następnie miałyśmy zawody na których oczywiście poszło nam wspaniałe :) hahaha. I kolejna rzecz z pływania która nastąpiła tydzien pózniej to senior kidnaping. Tym razem to senior organizują wszystko w tajemnicy przed innymi. O 10 wieczorem zaczęłyśmy jeździć po domach dziewczyn i budziliśmy je (były w mocnym szoku) - potem zabieraliśmy je na pizzę i nocowanie :) podobała mi sie zwłaszcza cześć budzenia bo reakcje niektórych sa naprawdę nie do zapomnienia. No i w końcu tydzien temu była conference! Czyli teoretycznie ostatnie zawody! Teoretycznie ponieważ cześć drużyny w tym ja jedziemy na sectionals w tym tygodniu. Oczywiście conference nie obeszła sie bez ceremoniału :) na początku seniors z każdej drużyny były przedstawione dla publiczności i atmosfera zawodów była niesamowita! Moje ulubione ze wszystkich. .zdecydowanie. Warto wspomnieć ze w naszej drużynie jest tradycja buddy gift czyli każda ma przydzielonego sobie ziomka i przed każdymi zawodami dajemy sobie drobne prezenty czyli np jakieś słodycze czy snack albo gatorade. I znów cos ekscytującego czyli na conference przygotować należy większy prezent! Ja dla mojej buddy kupiłam świeczkę i słodycze a ona dla mnie play dough skarpetki mydło z lush i reeses.
Pozostawiając pływanie i prezenty za sobą miałam tez niesamowicie ekscytujący czas z exchange students. 3 tygodnie temu spotkałyśmy sie na sleepover plywalysmy w basenie otwartym pomimo tego ze było lodowato i miałyśmy s'mores z mikrofali bo dla chcącego nic trudnego :) a w ten weekend spotkaliśmy sie wszyscy razem oficjalnie z Rotary i mieliśmy halloween weekend! Poszliśmy do pumpkin patch i kazdy wybrał swoja dynie oczywiście robiąc miliony zdjeć przy okazji, potem poszliśmy na hounted Forest co będąc szczera nie uważam ze było przerażajace ale było genialna zabawa!
Ok to chyba na tyle starałam sie to streścić jak sie tylko dało bo zdaje sobie wprawę ze esej na 1000000000 slow na jeden temat nikogo nie interesuje :) jutro halloween wiec mam nadzieje ze wydarzy sie cos na tyle ekscytującego ze najdzie mnie na kreatywne pisanie pełne weny😂




So I haven't been writing for quite a long time but since a lot of stuff associated with swimming and exchange happened I decided to spend a while and at least try to bring it closer to those who are interested.
So swimming first!
A lot have happen! Being honest to much to even write about it in one post but i will try :) so we went to 2 invitationals which were of course super fun and I got bunch of medals which of course are like a souvenirs to me. We had senior night and senior kiddnaping and finally conference. Well I can't pick one that I loved the most! Maybe I will describe a little al of them :) so senior night is a night when all the seniors are introduced and they are given a gifts from the team. Juniors make posters for us and make a speech about us too! Thankfully I am a senior so I experienced it in 100%  a week after seniors organized kiddnaping which is basically waking up all other graders and then we bring them for a dinner and right after we have a sleepover :) when I write all about it it sounds super boring but believe me it is not! Last but. It least we finally had conference which was my favorite meet! All seniors were introduced once again in front of everybody and then we took some pictures together :)
The season is almost over!
I am here an exchange student so of course a lot have happened in my exchange life too! 3 weeks ago we had sleepover and we were swimming in outside pool when it was kind of freezing! Then we made microwaved s'mores bc why not :) and this weekend we met all together and we had a Halloween weekend! We went to pumpkin patch and to jointed forest! Therefore we made lots of cool pics! Oh and btw it was not that scary but was an suuuuuper fun!!!!
I guess that's all what have happened! I am sorry for writing about it in such a way but I just tried to bring it closer in an easy and fads way :)

niedziela, 9 października 2016

22 nowe twarze

Jestem tu już ponad miesiąc a dopiero tydzień temu miałam okazje poznać 22 osoby dzielące ten sam los co ja. :) W piątek po lekcjach Jan zabrała mnie ze szkoły i pojechałyśmy do Janesville na orientation weekend. Było super, to niesamowite jak wszyscy się dogadujemy pomimo roznicy kulturowej! Tak więc w ten weekend spotkałam się z Adelie z Francji w Madison i spedzilysmy razem 3-4h na State street (Drobny shopping) Tego samego dnia zostałam zaproszona na mecz siatkowki kobiet lokalnej akademickiej drużyny! Jak na moj pierwszy w życiu mecz było genialnie gdyż nasza drużyna wygrała! To chyba na tyle z tego co sie u mnie działo przez te 2 tygodnie :)



After a month of being here a week ago I finally had an opportunity to meet other exchange students! It was super exciting and weird at the same time. Let me explain... We all come from different countries but get on so well as we've known each other for ages! As a result of that yesterday I met Adelie from France and we went shopping together on state street! After that I was invited by rotary for women badger volleyball game! It was my first game ever and I loved it espacially bc our team won! :) it was productive time and I am super tired and excited at the same time

czwartek, 22 września 2016

month ago....

Jest czwartek 3 nad ranem a ja nie śpię, WITAJ ALERGIO!
Chciałam napisać już parę dni temu ale przez dość napięty plan dnia nie miałam czasu, a nie oszukujmy się o 3 nic w planach nie miałam, tak więc korzystając z wolnej chwili chciałam podsumować mój pierwszy miesiąc :)
Zeszły tydzień nie wiele się różnił od innych. 2 treningi dziennie szkoła i do domu żeby zjeść i od razu ich spać bo przecież trzeba wstać na trening o 5 :)  Bajecznie.
W piątek po treningu John ( z rotary) zabrał mnie na koncert czegoś w rodzaju Country ale duuuuużo lepszego. Tak wiem skoro takie "fajne" to mogłam chociaż zapamiętać, niestety byłam dość zmęczona i na dodatek podekscytowana planami na moj 30 dzień tu- czyli sobotę!
Rano o 8 wraz z Loren ( ze szkoły) i jej rodzicami pojechałam do Chicago!!!!!! Czekały nas 2h drogi, ale całe szczęście mineły one niesamowicie szybko dzięki dość zapętlonej dyskusji jaką toczyliśmy na chyba każdy temat.
Kiedy dojechaliśmy do miasta pierwszą rzeczą ktorą zobaczyłam a już mnie zszokowała a może bardziej zachwyciła była ściana budynków, we wszystkich możliwych krztaltach stylach i rozmiarach. Widok wbrew pozom piękny. Aż cięzko pomyśleć że miasto w ktorym m3 bez budynku nie ma może być piękne. Nie umiem tego wyjaśnić ale "miejskość" wcale nie przytłaczała a wręcz przeciwnie.
Wracając do mojego pobytu w Chicago- jak tylko dojechaliśmy skierowaliśmy się do greckiej dzielnicy na lunch w ich ulubionej knajpie (Mama Loren jest greczynką). Jedzenie było przepyszne i ilości oczywiście prozrastające moje możliwości, ale dzięki takiej uczcie mieliśmy potem siłę na chodzenie po mieście przez dobre 4h. Chyba przeszliśmy jakieś 8km. Widziałam nie tylko słynną bean ale i budynek Trump'a ktory dzięki wyborom stał swego rodzaju atrakcją turystyczną, gdyż wszyscy robią sobie przy nim zdjęcia. Kiedy opuściliśmy ścisłe centrum okazało się że nie jest to typowe betonowe miasto, roi się tu od parkow w ktorych mozna popatrzec z jednej strony na jezioro a z drugiej na....sciane budynkow. To prawda przy takim wyborze nie mozna sie odpocząć od miasta i rzeczywistości nawet na chwile. Wracając już do samochodu, wstąpiliśmy do Garett popcorn po najlepszy popcorn w Stanach- potwierdzone info! Kupiliśmy karmelowy i przykro mi ale smaku, wyglądu czy tekstury opisać się nie da. Niby to tylko popcorn a jednak :P
W tym tygodniu czeka mnie homecoming week i mam nadzieję, że się nie zawiodę  :)

I am here for 30 days..... and this special 30th day I spent in Chicago! Isn't that too exciting? On the Saturday morning at 8am me but friend from school and her parents began our 2h ride to the windy city. It wasn't boring at all, because we were chatting all the time about Poland and differences between our country. At 11am I finally saw the wall of buildings! Literally a wall f them! it was one of the most incredible things I have ever seen so far! Of course I was taking 100000000 of pictures :) and what is very surprising it was a sunny day so they all look pretty good. The very first thing we did was lunch at their favorite greek restaurant in downtown where I ate the best musakka ever and had opportunity to try some new flavors.  Then for 3 hours we were walking around the city what I appreciated! Obviously it ended that we all were supper tired but I am certainly sure that Chicago is one of the pretties cities I have ever seen.  We ended our trip with buying caramel popcorn at garrett's. I am very sorry but I won't even try to explain how good it was! there are no words that can explain that flavor. Back home we ate dinner and watched a movie and then they dropped me home. I had amazing 1month day here, and I couldn't even imagined it to be better!

sobota, 10 września 2016

highway to rutine

Jest już północ a mi się dopiero zebrało na produktywność. Zadziwiające jak na to, że mam za sobą niesamowicie aktywny tydzień o którym właśnie chciałabym napisać.
Pierwszą rzeczą, od której chyba należało by zacząć jest pierwszy dzień szkoły! Niesamowicie ekscytujący moment dla każdego ucznia prawda? Otóż okazuje się, że jakbyśmy tej szkoły nienawidzili pierwszy dzień jest zadziwiająco wesoły i tak jest najwidoczniej na całym świecie bo na wesołych ekscytujących reklamach głoszących hasło "back to school" się nie kończyło. W ostatni dzień wakacji Seniors spotkali się w szkole aby uświadomić światu że w tym roku kończą liceum czyli malowali farbami samochody i chodniki a więc przechodząc obok szkoły czy takiego samochodu pierwsze co rzuca się w oczy to napis Seniors 2017.
Jako taki pierwszy dzień szkoły, nie będę kłamać nie zachwycił mnie. Zdaję sobie sprawę, że to za pewne kwestia samotności czy bycia "czymś dziwnym" ale przeżyłam! Na pocieszenie dodam, że kolejne dni były już tylko lepsze. :) Do rutyny szkolnej da się przyzwyczaić i w sumie nie jest to taka zła rzecz, bo posiadanie codziennie tego samego planu lekcji jest nawet pomocne. Prace domowe rzeczywiście są prawie codziennie ale nie ma co narzekać bo odrobienie takiej to kwestia 5 minut.
Wracając do mojej szkolnej samotności to mogę z pełną satysfakcją ogłosić, że się ona kończy. :) Poznałam na rysunku dziewczynę z ktorą jak się okazało mam jeszcze jedną lekcje oraz lunch. Znamy się właściwie od 2 dni ale niesamowicie się cieszę, że w końcu mam się do kogo odezwać, bo telefon na dłuższą metę nie jest najlepszym przyjacielem człowieka.
Na zakończenie tematu szkoły jeszcze tylko dodam jakie przedmioty mam w tym semestrze:
1.Biologia
2. Deskop publishing ( jest to projektowanie w programach graficznych)
3. animacja komputerowa
4. rysunek
5.LUNCH
6. AP psychologia
7. geometria
8.Angielski 12
9.Study Hall (czyli lekcja do odrabiania lekcji jeżeli ma to sens)
Pisząc plan znalazłam ważną zaletę posiadania codziennie tego samego planu. Można go zapamiętać w pare dni :P
PŁYWANIE to kolejny temat ktory trzeba poruszyć wspominając szkołę. Do listopada jednym ze sportów szkolnych jest pływanie więc korzystam ile mogę i wydaję mi się, że nawet mi to wychodzi. Co tydzień we wtorek mamy zawody ktorym towarzyszy school spirit! Wspaniała rzecz, motywuje jak nic innego. Chciałabym korzystając z okazji się pochwalić, że Panthers (czyli my ^^) wygrałyśmy ostatnie zawody. Dwie sztafety w ktorych płynęłam wygrały i w startach indywidualnych na 200m kraulem byłam pierwsza (czas daleki od życiowki ale kto by na to patrzył) a na 100 grzbietem byłam 3.
Napisałabym coś jeszcze ale, że jest północ to raczej zdecyduję się na sen, aby nie kaleczyć jezyka przez zmęczenie.


Ok so this English post in not really the translation of what you can see above.... The reason is that I wrote it a week after. I know kind of lame. :) after all I am doing great here! Each day is a new experience to me. Last week so the one that I described above was a big step for my social life here! During art class on Friday I met Loren who turned out to be a great girl! Not only she is the first person with who I felt confident in school (beside swim team) but I can definitely call her my friend and guide :) on Friday night we went with her parents to Madison for dinner and then we took adorable walk through state street in Madison. It was extraordinary! After that we went to Loren's house and she showed me her studio and her room! Once again I have to say that it was ....amazing! As far as I remember that's what I did in past week. I went to school, has swim meet (it went very good! Panthers rocks) and amazing Friday night. 

I am looking foreword for this week because I am sure that I will be surprised day after day! 

niedziela, 21 sierpnia 2016

let it start!

Dokładnie tydzien temu (i dwa dni) przyjechałam do Oregon w stanie Wisconsin. Nie będę sie rozpisywać o podróży bo bądźmy szczerzy w 17h siedzenia i patrzenie sie w okno na ciagle ten sam widok chmur nie ma nic ciekawego. Dodając do tego jeszcze dość głupie przemyślenia na temat tego czy to sie dzieje naprawdę i dlaczego. Po dość emocjonalnym pożegnanie z osobami mi najbliższymi spędziłam 17h w totalnej pustce umysłowej aby w końcu na lotnisku w Madison obudziło powitanie mojej nowej rodziny. 
Tuż po tym jak wylądowałam zobaczyłam osiem uśmiechniętych osob czekających na mnie. Skąd to wiedziałam? Trzymali plakat z napisem "welcome Ania". Po przywitaniu sie i zabraniu moich bagaży pojechaliśmy na kolacje do HQ. Tak jak juz wspomniałam powitała mnie moja pierwsza rodzina ale i druga i 2 osoby z Rotary. Miejsce w którym zjadłam moj pierwszy amerykański posiłek nie można odmówić amerykańskości 😂 pomijając telewizory obecne w każdym kacie tak aby z żadnego miejsca nie przegapic meczu baseballu porcje były ogromne. Dzięki Bogu wzięłam sałatkę co nie powiem zaskoczyło ich. 
Następne 3-4 dni były prawdopodobnie najaktywniejszymi w moim zyciu. Pojechaliśmy zarejestrować mnie do szkoły i na pływanie. Spędziliśmy 3h czekając na przyjęcie mnie do lekarza sportowego.
W sobotę moja host rodzina zabrala mnie na farmers market cos w rodzaju naszego targu śniadaniowego gdzie spróbowałam cheese bread, honey stick i zwiedziłam Madison's capital. 
W niedziele miałam przyjemność wziąć odział w mszy Methodist church która różni sie od mszy która znam z Polski diametralnie. Nie zamierzam sie o tym rozpisywać bo różnic sa miliony a ja po mimo juz pózniej pory planuje dzis iść spać. 
We wtorek byłam na moim pierwszym spotkaniu Rotary. Poznałam wszystkich dostałam telefon zjadłam ogromne śniadanie 😂🇺🇸 nie narzekam. 
I w końcu czwartek. Równo tydzien po moim przyjedzie w końcu poszłam na pierwszy trening. Do 16 prawdopodobnie wyglądałam jak zombie bo tak sie czułam. Nigdy nie byłam aż tak przerażona. Całe szczęście okazało sie ze nie ma sie czego bać. Dziewczyny sa strasznie miłe i wszystkie sie mi przestawiały. Co prawda nie zapamiętałam ich imion ale było mi niesamowicie miło. Okazało sie tez ze jestem jedna z najlepszych w drużynie i mam spore szanse na zawodach. Ciagnąć wątek pływania, w piątek miałam aż dwa treningi ktore rownież będę wspominać z uśmiechem. Na popołudniowym treningu miałyśmy treningowe zawody gdzie rywalizowałyśmy z lokalnym klubem. Była to super zabawa. Nie wiem która byłam na 50kr ale 100 wygrałam co mnie oczywiście ucieszyło. Brałam tez udział w dwóch sztafetach kraulowych jedna wygrałyśmy a druga nie mam pojecia szczerze mówiąc czy byłyśmy 2 czy 3. Grunt ze miałyśmy dobry czas. Po treningu dziewczyny zabrały mnie na pizzę do miejsca gdzie podobno jest najlepsza pizza w Oregon. Faktycznie była dobra ale ilośc mnie powaliła :) dopiero tam mam wrażenie ze wyczułam sie w klimat drużyny i zapamiętałam ich imiona przy okazji.  
Natomiast dzis w sobotę miałam okazje zobaczyć amerykański ślub i wesele. Powiem krótko ślub różni sie bardzo i jest o wiele krótszy ale wcale nie gorszy czy mniej wzruszajacy. 

W tym tygodniu zrobiłam naprawdę sporo rzeczy. Za pare dni juz szkoła wiec czekają na mnie nowe wrażenia zapewne równie niezapomniane jak te. 




It has been one week since I've arrived here and so many things have happened by now! The point of this post is definitely not to describe my journey here, obviously there is nothing interesting in sitting in the plane for 17h and realizing what had just happened. 
After I landed I was warmly welcome by 2 of my host families and 2 rotary members. It was wonderful meeting them! Actually right after I saw them handling the poster which said "welcome Ania" I knew it's going to be an amazing year and I have no case to worry. 
This evening we went all together to the diner to HQ- quite an American place with all tv turned on sport channel and the great portions of food.  
The next few days were very busy! I got registered to school and sport. Went to farmer's market which I really enjoyed. I had an opportunity to try cheese bread, honey stick and cheese curbs. I also saw capita of Madison and enjoyed the city. 
The next day I went to Methodist church which was very different from the churches I know from Poland. To cut long story short I really enjoyed it. 
On Tuesday I went for my first rotary meeting where I met local Rotarians, ate breakfast with them and talked about my first week of exchange here. And finally Thursday I think the most exciting day for me so far. At 4pm I had my first swimming practise and I won't lie I was terrified all day and am sure that I was looking like a zombie all day. After all there was nothing to worry about! The girls are wonderful and they all introduced themselves to me. I found out that I am one of the best swimmer in the team which was a huge surprise for me here!  Thanks to the warm welcome I had experienced I went for my Friday practice full of energy! During afternoon practice we had to race against local club. I swam such events like 50free 100free and two freestyle relays. I won 100free,
Had now idea what was my result for 50 but I had fun during relays as these event show you the spirit of the team! After practise girls took me for the best pizza in town! The portions were large! The good think is that I had remembered their names and I feel quite confident in the team right now :) 
Today so on Saturday I went to the wedding which was also very different from the one I saw in Poland but the ceremony was also very beautiful and emotional.  
For sure I forgot to write something, but please don't blame me- so much has happened in the last days that I barely believe it :) 

So far I do enjoy my exchange and hope to have the same feeling as I have now till the very end of it :) 

sobota, 23 lipca 2016

Update.....26 days to go!

Fakt nieubłaganie mijającego czasu trochę wbija mnie w fotel... Jest 10 rano a ja siedzę delikatnie mówiąc oszołomiona liczbą 26, która w jakiś magiczny sposób zamieniła się z 40. Kiedy ten czas minął? Jeszcze chwilę temu kupowałam bilet a już trzeba się naprawdę przygotowywać. Eh....

PLACEMENT
A więc, jeszcze nie miałam okazji wspomnieć gdzie się wybieram :) 8 albo 9 czerwca dostałam e-maila od Rotary (którego swoją drogą prawie usunęłam :P ). W nim zawarte były imiona mojej pierwszej h-family oraz opis miejsca w którym spędzę następny rok.
Przyznam, że czytając e-meila nie byłam czułam pewien lęk, że kiedy sprawdzę na google maps moj przyszły dom to będę zawiedziona. Wiem głupie. W ostateczności strasznie się cieszę, że jadę właśnie do Oregon w stanie Wisconsin.

Miejscowość nie należy do bardzo małych ale też nie jest to wielkie miasto. Napewno fakt, że od stolicy stanu oddalone jest o zaledwie 6 mil czyni Oregon pewnego rodzaju przedmieściami. Liczące ponad 9 tys mieszkańców, położone w Dane Country posiadające nawet swoj historyczny region jest uroczę i już nie mogę się doczekać aby je zobaczyć. 
Od domu szkołę mam oddaloną o zaledwie 2 mile (nigdy nie miałam tak blisko). Będę uczęszczać do Oregon High School gdzie co mnie ogromnie ucieszyło są zajęcia z animacji i grafiki a jako sport mogę dołączyć do drożyny pływackiej. 
Moja pierwsza h-family składa się z h-mum h-dad h-brother(16) i h-sister(7) i psa :). Poznałam już nawet drugą rodzinę ktora składa się z podobnie jak pierwsza z rodziców oraz 7-letniego h-brata psa i kota. Zarówno pierwsza jak i druga rodzina wydają się być niesamowicie ciepłe i otwarte. Po tym co mi o sobie pisali wydaje mi się, że uda nam się dogadać a napewno mamy ze sobą cos wspólnego. 


The time which is going by so quickly make me freak out about my exchange. I haven't really realised when suddenly it felt 26 days till my departure instead of 40. When did that time go by? How and when?! It seems like yesterday I bought my ticket when actually it's been more than 2 weeks! 
PLACEMENT
I haven't a had a chance to actually talk about it! On June 8th or 9th I got an e-mail with all exciting information not only about my city but also about my first family! Being honest I have to mention that I was kinda scared reading it, mostly because I was afraid I wouldn't like it. Thankfully the reality was the opposite! I will spend a year in suburban Madison village called Oregon. In it there is 9000 citizens and they even have historical streets! Google street view (which is obviously a wonderful gift from God) showed me the village and I have to say that by now I love it!
My school is placed 2 miles away from my home. I will attend Oregon High School in which there are such amazing classes as animation, drawing or graphic design! Also I will be given a possibility to join school swimming team!
My first h-family consist mum, dad and 2 siblings- boy aged 16 and girl aged 7 and dog . I have been not only e-mailing them but also my 2nd h-family which is kinda similar consist of mum dad brother aged 6 and 2 animals- dog and cat. Both families seems to be adorable and friendly and interesting-  as far as I am concerned they interests are very common to mine so for sure it will be fun! 

środa, 13 lipca 2016

Mamo chciałabym...

Zawsze zaczyna się tak samo, od tego prostego ale jakże ciężkiego pytania o wymianę. Po przeczytaniu milionowego bloga na ten temat nakręcamy się coraz bardziej, znajdujemy kolejną zaletę, argument dla rodziców ale kiedy przychodzi co do czego nasze nogi stają się jak z galarety.
Jednak, kiedy już wszyscy zdobyliśmy się na odwagę a po licznych dyskusjach w końcu usłyszeliśmy wymarzone TAK nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, że problemy i stres dopiero się zaczną. :)
Jak minął mi ten rok przed wymianą? Tak jak napisałam- był pełen napięcia i stresu.
Październik: aplikacja i spotkania Rotary
Listopad i Grudzień: kończenie aplikacji, załatwianie niezbędnych formalności
Marzec: orientation meeting
Czerwiec: upragniony placement!
Minął rok od kiedy zaczęłam myśleć o wymianie. Minęło dokładnie osiem miesięcy od kiedy poszłam na spotkanie Rotary, na którym ostatecznie przekonalam rodziców.  Niby to rok, niby to dużo a jednak tak mało.... Czy zdaje sobie sprawę że za 36 dni wyjeżdżam? Nie, nie koniecznie. Żegnając się z klasą przed wakacjami ciągle wmawiałam sobie albo po prostu utrzymywałam tą do ogarnięcia wersję, że przecież we Wrześniu się wszyscy zobaczymy. Podczas gdy obrazy z tego roku musze zachować w mojej pamięci jak najdokładniej aby niczego nie stracić i nie zapomnieć.
Niektórzy boją się wyjechać inni są podekscytowani, jeszcze inni rozpaczają, że porzucają bliskich a inni podziwiają ich odwagę. Ja natomiast nawet teraz nie do końca wiem do której grupy się zaliczam.... może i to lepiej, tak po prostu czekać?


Each time it all starts in the same way, basically we ask our parents if we can go on an exchange. The reality is very different from our expectations of this conversation. We struggle for weeks, months till we finally decide to ask them and finally when we have watched probably all the exchange vlogs and we have read all the exchange blogs we decide to be brave this one time :)
Not all of us had realised that the problems had just started after so badly waited permission. What was like my year before exchange? Nervous and stressful. What had I been doing? Sooooo......
October: started filling my application and my first Rotary meeting
November and December: eh.... struggles with application
March: Orientation meeting
June: finally my placement!
It has been one year since I started even thinking about exchange. It has been 8months since I heard YES from my parents. Finally it has left 36 days till my departure. Do I realise that I am leaving so soon? Not really.... Am I nervous? Actually not. I guess that I still can't believe that's happening. When on the last day of school I said goodbye to all my friends I was keeping in my mind a peaceful lie that we all are going to see each other in two months! Pathetic isn't it? However, now when the time is going so quickly I have to at least try to picture and keep in my mind each little (but very precious) scene of this year in my head and keep it as carefully as if it was Da Vinci's Monalisa painting. When some are bothering the problem of leaving friends and family, or are scared/ terrified to death of leaving....or are excited, I really feel nothing or I still haven't realised which type of exchange student I am. By the time.... I am waiting, soon I will find out if it's a good strategy.