czwartek, 22 września 2016

month ago....

Jest czwartek 3 nad ranem a ja nie śpię, WITAJ ALERGIO!
Chciałam napisać już parę dni temu ale przez dość napięty plan dnia nie miałam czasu, a nie oszukujmy się o 3 nic w planach nie miałam, tak więc korzystając z wolnej chwili chciałam podsumować mój pierwszy miesiąc :)
Zeszły tydzień nie wiele się różnił od innych. 2 treningi dziennie szkoła i do domu żeby zjeść i od razu ich spać bo przecież trzeba wstać na trening o 5 :)  Bajecznie.
W piątek po treningu John ( z rotary) zabrał mnie na koncert czegoś w rodzaju Country ale duuuuużo lepszego. Tak wiem skoro takie "fajne" to mogłam chociaż zapamiętać, niestety byłam dość zmęczona i na dodatek podekscytowana planami na moj 30 dzień tu- czyli sobotę!
Rano o 8 wraz z Loren ( ze szkoły) i jej rodzicami pojechałam do Chicago!!!!!! Czekały nas 2h drogi, ale całe szczęście mineły one niesamowicie szybko dzięki dość zapętlonej dyskusji jaką toczyliśmy na chyba każdy temat.
Kiedy dojechaliśmy do miasta pierwszą rzeczą ktorą zobaczyłam a już mnie zszokowała a może bardziej zachwyciła była ściana budynków, we wszystkich możliwych krztaltach stylach i rozmiarach. Widok wbrew pozom piękny. Aż cięzko pomyśleć że miasto w ktorym m3 bez budynku nie ma może być piękne. Nie umiem tego wyjaśnić ale "miejskość" wcale nie przytłaczała a wręcz przeciwnie.
Wracając do mojego pobytu w Chicago- jak tylko dojechaliśmy skierowaliśmy się do greckiej dzielnicy na lunch w ich ulubionej knajpie (Mama Loren jest greczynką). Jedzenie było przepyszne i ilości oczywiście prozrastające moje możliwości, ale dzięki takiej uczcie mieliśmy potem siłę na chodzenie po mieście przez dobre 4h. Chyba przeszliśmy jakieś 8km. Widziałam nie tylko słynną bean ale i budynek Trump'a ktory dzięki wyborom stał swego rodzaju atrakcją turystyczną, gdyż wszyscy robią sobie przy nim zdjęcia. Kiedy opuściliśmy ścisłe centrum okazało się że nie jest to typowe betonowe miasto, roi się tu od parkow w ktorych mozna popatrzec z jednej strony na jezioro a z drugiej na....sciane budynkow. To prawda przy takim wyborze nie mozna sie odpocząć od miasta i rzeczywistości nawet na chwile. Wracając już do samochodu, wstąpiliśmy do Garett popcorn po najlepszy popcorn w Stanach- potwierdzone info! Kupiliśmy karmelowy i przykro mi ale smaku, wyglądu czy tekstury opisać się nie da. Niby to tylko popcorn a jednak :P
W tym tygodniu czeka mnie homecoming week i mam nadzieję, że się nie zawiodę  :)

I am here for 30 days..... and this special 30th day I spent in Chicago! Isn't that too exciting? On the Saturday morning at 8am me but friend from school and her parents began our 2h ride to the windy city. It wasn't boring at all, because we were chatting all the time about Poland and differences between our country. At 11am I finally saw the wall of buildings! Literally a wall f them! it was one of the most incredible things I have ever seen so far! Of course I was taking 100000000 of pictures :) and what is very surprising it was a sunny day so they all look pretty good. The very first thing we did was lunch at their favorite greek restaurant in downtown where I ate the best musakka ever and had opportunity to try some new flavors.  Then for 3 hours we were walking around the city what I appreciated! Obviously it ended that we all were supper tired but I am certainly sure that Chicago is one of the pretties cities I have ever seen.  We ended our trip with buying caramel popcorn at garrett's. I am very sorry but I won't even try to explain how good it was! there are no words that can explain that flavor. Back home we ate dinner and watched a movie and then they dropped me home. I had amazing 1month day here, and I couldn't even imagined it to be better!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz