Jest czwartek 3 nad ranem a ja nie śpię, WITAJ ALERGIO!
Chciałam napisać już parę dni temu ale przez dość napięty plan dnia nie miałam czasu, a nie oszukujmy się o 3 nic w planach nie miałam, tak więc korzystając z wolnej chwili chciałam podsumować mój pierwszy miesiąc :)
Zeszły tydzień nie wiele się różnił od innych. 2 treningi dziennie szkoła i do domu żeby zjeść i od razu ich spać bo przecież trzeba wstać na trening o 5 :) Bajecznie.
W piątek po treningu John ( z rotary) zabrał mnie na koncert czegoś w rodzaju Country ale duuuuużo lepszego. Tak wiem skoro takie "fajne" to mogłam chociaż zapamiętać, niestety byłam dość zmęczona i na dodatek podekscytowana planami na moj 30 dzień tu- czyli sobotę!
Rano o 8 wraz z Loren ( ze szkoły) i jej rodzicami pojechałam do Chicago!!!!!! Czekały nas 2h drogi, ale całe szczęście mineły one niesamowicie szybko dzięki dość zapętlonej dyskusji jaką toczyliśmy na chyba każdy temat.
Kiedy dojechaliśmy do miasta pierwszą rzeczą ktorą zobaczyłam a już mnie zszokowała a może bardziej zachwyciła była ściana budynków, we wszystkich możliwych krztaltach stylach i rozmiarach. Widok wbrew pozom piękny. Aż cięzko pomyśleć że miasto w ktorym m3 bez budynku nie ma może być piękne. Nie umiem tego wyjaśnić ale "miejskość" wcale nie przytłaczała a wręcz przeciwnie.
Wracając do mojego pobytu w Chicago- jak tylko dojechaliśmy skierowaliśmy się do greckiej dzielnicy na lunch w ich ulubionej knajpie (Mama Loren jest greczynką). Jedzenie było przepyszne i ilości oczywiście prozrastające moje możliwości, ale dzięki takiej uczcie mieliśmy potem siłę na chodzenie po mieście przez dobre 4h. Chyba przeszliśmy jakieś 8km. Widziałam nie tylko słynną bean ale i budynek Trump'a ktory dzięki wyborom stał swego rodzaju atrakcją turystyczną, gdyż wszyscy robią sobie przy nim zdjęcia. Kiedy opuściliśmy ścisłe centrum okazało się że nie jest to typowe betonowe miasto, roi się tu od parkow w ktorych mozna popatrzec z jednej strony na jezioro a z drugiej na....sciane budynkow. To prawda przy takim wyborze nie mozna sie odpocząć od miasta i rzeczywistości nawet na chwile. Wracając już do samochodu, wstąpiliśmy do Garett popcorn po najlepszy popcorn w Stanach- potwierdzone info! Kupiliśmy karmelowy i przykro mi ale smaku, wyglądu czy tekstury opisać się nie da. Niby to tylko popcorn a jednak :P
W tym tygodniu czeka mnie homecoming week i mam nadzieję, że się nie zawiodę :)
I am here for 30 days..... and this special 30th day I spent in Chicago! Isn't that too exciting? On the Saturday morning at 8am me but friend from school and her parents began our 2h ride to the windy city. It wasn't boring at all, because we were chatting all the time about Poland and differences between our country. At 11am I finally saw the wall of buildings! Literally a wall f them! it was one of the most incredible things I have ever seen so far! Of course I was taking 100000000 of pictures :) and what is very surprising it was a sunny day so they all look pretty good. The very first thing we did was lunch at their favorite greek restaurant in downtown where I ate the best musakka ever and had opportunity to try some new flavors. Then for 3 hours we were walking around the city what I appreciated! Obviously it ended that we all were supper tired but I am certainly sure that Chicago is one of the pretties cities I have ever seen. We ended our trip with buying caramel popcorn at garrett's. I am very sorry but I won't even try to explain how good it was! there are no words that can explain that flavor. Back home we ate dinner and watched a movie and then they dropped me home. I had amazing 1month day here, and I couldn't even imagined it to be better!
czwartek, 22 września 2016
sobota, 10 września 2016
highway to rutine
Jest już północ a mi się dopiero zebrało na produktywność. Zadziwiające jak na to, że mam za sobą niesamowicie aktywny tydzień o którym właśnie chciałabym napisać.
Pierwszą rzeczą, od której chyba należało by zacząć jest pierwszy dzień szkoły! Niesamowicie ekscytujący moment dla każdego ucznia prawda? Otóż okazuje się, że jakbyśmy tej szkoły nienawidzili pierwszy dzień jest zadziwiająco wesoły i tak jest najwidoczniej na całym świecie bo na wesołych ekscytujących reklamach głoszących hasło "back to school" się nie kończyło. W ostatni dzień wakacji Seniors spotkali się w szkole aby uświadomić światu że w tym roku kończą liceum czyli malowali farbami samochody i chodniki a więc przechodząc obok szkoły czy takiego samochodu pierwsze co rzuca się w oczy to napis Seniors 2017.
Jako taki pierwszy dzień szkoły, nie będę kłamać nie zachwycił mnie. Zdaję sobie sprawę, że to za pewne kwestia samotności czy bycia "czymś dziwnym" ale przeżyłam! Na pocieszenie dodam, że kolejne dni były już tylko lepsze. :) Do rutyny szkolnej da się przyzwyczaić i w sumie nie jest to taka zła rzecz, bo posiadanie codziennie tego samego planu lekcji jest nawet pomocne. Prace domowe rzeczywiście są prawie codziennie ale nie ma co narzekać bo odrobienie takiej to kwestia 5 minut.
Wracając do mojej szkolnej samotności to mogę z pełną satysfakcją ogłosić, że się ona kończy. :) Poznałam na rysunku dziewczynę z ktorą jak się okazało mam jeszcze jedną lekcje oraz lunch. Znamy się właściwie od 2 dni ale niesamowicie się cieszę, że w końcu mam się do kogo odezwać, bo telefon na dłuższą metę nie jest najlepszym przyjacielem człowieka.
Na zakończenie tematu szkoły jeszcze tylko dodam jakie przedmioty mam w tym semestrze:
1.Biologia
2. Deskop publishing ( jest to projektowanie w programach graficznych)
3. animacja komputerowa
4. rysunek
5.LUNCH
6. AP psychologia
7. geometria
8.Angielski 12
9.Study Hall (czyli lekcja do odrabiania lekcji jeżeli ma to sens)
Pisząc plan znalazłam ważną zaletę posiadania codziennie tego samego planu. Można go zapamiętać w pare dni :P
PŁYWANIE to kolejny temat ktory trzeba poruszyć wspominając szkołę. Do listopada jednym ze sportów szkolnych jest pływanie więc korzystam ile mogę i wydaję mi się, że nawet mi to wychodzi. Co tydzień we wtorek mamy zawody ktorym towarzyszy school spirit! Wspaniała rzecz, motywuje jak nic innego. Chciałabym korzystając z okazji się pochwalić, że Panthers (czyli my ^^) wygrałyśmy ostatnie zawody. Dwie sztafety w ktorych płynęłam wygrały i w startach indywidualnych na 200m kraulem byłam pierwsza (czas daleki od życiowki ale kto by na to patrzył) a na 100 grzbietem byłam 3.
Napisałabym coś jeszcze ale, że jest północ to raczej zdecyduję się na sen, aby nie kaleczyć jezyka przez zmęczenie.
Pierwszą rzeczą, od której chyba należało by zacząć jest pierwszy dzień szkoły! Niesamowicie ekscytujący moment dla każdego ucznia prawda? Otóż okazuje się, że jakbyśmy tej szkoły nienawidzili pierwszy dzień jest zadziwiająco wesoły i tak jest najwidoczniej na całym świecie bo na wesołych ekscytujących reklamach głoszących hasło "back to school" się nie kończyło. W ostatni dzień wakacji Seniors spotkali się w szkole aby uświadomić światu że w tym roku kończą liceum czyli malowali farbami samochody i chodniki a więc przechodząc obok szkoły czy takiego samochodu pierwsze co rzuca się w oczy to napis Seniors 2017.
Jako taki pierwszy dzień szkoły, nie będę kłamać nie zachwycił mnie. Zdaję sobie sprawę, że to za pewne kwestia samotności czy bycia "czymś dziwnym" ale przeżyłam! Na pocieszenie dodam, że kolejne dni były już tylko lepsze. :) Do rutyny szkolnej da się przyzwyczaić i w sumie nie jest to taka zła rzecz, bo posiadanie codziennie tego samego planu lekcji jest nawet pomocne. Prace domowe rzeczywiście są prawie codziennie ale nie ma co narzekać bo odrobienie takiej to kwestia 5 minut.
Wracając do mojej szkolnej samotności to mogę z pełną satysfakcją ogłosić, że się ona kończy. :) Poznałam na rysunku dziewczynę z ktorą jak się okazało mam jeszcze jedną lekcje oraz lunch. Znamy się właściwie od 2 dni ale niesamowicie się cieszę, że w końcu mam się do kogo odezwać, bo telefon na dłuższą metę nie jest najlepszym przyjacielem człowieka.
Na zakończenie tematu szkoły jeszcze tylko dodam jakie przedmioty mam w tym semestrze:
1.Biologia
2. Deskop publishing ( jest to projektowanie w programach graficznych)
3. animacja komputerowa
4. rysunek
5.LUNCH
6. AP psychologia
7. geometria
8.Angielski 12
9.Study Hall (czyli lekcja do odrabiania lekcji jeżeli ma to sens)
Pisząc plan znalazłam ważną zaletę posiadania codziennie tego samego planu. Można go zapamiętać w pare dni :P
PŁYWANIE to kolejny temat ktory trzeba poruszyć wspominając szkołę. Do listopada jednym ze sportów szkolnych jest pływanie więc korzystam ile mogę i wydaję mi się, że nawet mi to wychodzi. Co tydzień we wtorek mamy zawody ktorym towarzyszy school spirit! Wspaniała rzecz, motywuje jak nic innego. Chciałabym korzystając z okazji się pochwalić, że Panthers (czyli my ^^) wygrałyśmy ostatnie zawody. Dwie sztafety w ktorych płynęłam wygrały i w startach indywidualnych na 200m kraulem byłam pierwsza (czas daleki od życiowki ale kto by na to patrzył) a na 100 grzbietem byłam 3.
Napisałabym coś jeszcze ale, że jest północ to raczej zdecyduję się na sen, aby nie kaleczyć jezyka przez zmęczenie.
Ok so this English post in not really the translation of what you can see above.... The reason is that I wrote it a week after. I know kind of lame. :) after all I am doing great here! Each day is a new experience to me. Last week so the one that I described above was a big step for my social life here! During art class on Friday I met Loren who turned out to be a great girl! Not only she is the first person with who I felt confident in school (beside swim team) but I can definitely call her my friend and guide :) on Friday night we went with her parents to Madison for dinner and then we took adorable walk through state street in Madison. It was extraordinary! After that we went to Loren's house and she showed me her studio and her room! Once again I have to say that it was ....amazing! As far as I remember that's what I did in past week. I went to school, has swim meet (it went very good! Panthers rocks) and amazing Friday night.
I am looking foreword for this week because I am sure that I will be surprised day after day!
Subskrybuj:
Posty (Atom)