Zawsze zaczyna się tak samo, od tego prostego ale jakże ciężkiego pytania o wymianę. Po przeczytaniu milionowego bloga na ten temat nakręcamy się coraz bardziej, znajdujemy kolejną zaletę, argument dla rodziców ale kiedy przychodzi co do czego nasze nogi stają się jak z galarety.
Jednak, kiedy już wszyscy zdobyliśmy się na odwagę a po licznych dyskusjach w końcu usłyszeliśmy wymarzone TAK nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, że problemy i stres dopiero się zaczną. :)
Jak minął mi ten rok przed wymianą? Tak jak napisałam- był pełen napięcia i stresu.
Październik: aplikacja i spotkania Rotary
Listopad i Grudzień: kończenie aplikacji, załatwianie niezbędnych formalności
Marzec: orientation meeting
Czerwiec: upragniony placement!
Minął rok od kiedy zaczęłam myśleć o wymianie. Minęło dokładnie osiem miesięcy od kiedy poszłam na spotkanie Rotary, na którym ostatecznie przekonalam rodziców. Niby to rok, niby to dużo a jednak tak mało.... Czy zdaje sobie sprawę że za 36 dni wyjeżdżam? Nie, nie koniecznie. Żegnając się z klasą przed wakacjami ciągle wmawiałam sobie albo po prostu utrzymywałam tą do ogarnięcia wersję, że przecież we Wrześniu się wszyscy zobaczymy. Podczas gdy obrazy z tego roku musze zachować w mojej pamięci jak najdokładniej aby niczego nie stracić i nie zapomnieć.
Niektórzy boją się wyjechać inni są podekscytowani, jeszcze inni rozpaczają, że porzucają bliskich a inni podziwiają ich odwagę. Ja natomiast nawet teraz nie do końca wiem do której grupy się zaliczam.... może i to lepiej, tak po prostu czekać?
Each time it all starts in the same way, basically we ask our parents if we can go on an exchange. The reality is very different from our expectations of this conversation. We struggle for weeks, months till we finally decide to ask them and finally when we have watched probably all the exchange vlogs and we have read all the exchange blogs we decide to be brave this one time :)
Not all of us had realised that the problems had just started after so badly waited permission. What was like my year before exchange? Nervous and stressful. What had I been doing? Sooooo......
October: started filling my application and my first Rotary meeting
November and December: eh.... struggles with application
March: Orientation meeting
June: finally my placement!
It has been one year since I started even thinking about exchange. It has been 8months since I heard YES from my parents. Finally it has left 36 days till my departure. Do I realise that I am leaving so soon? Not really.... Am I nervous? Actually not. I guess that I still can't believe that's happening. When on the last day of school I said goodbye to all my friends I was keeping in my mind a peaceful lie that we all are going to see each other in two months! Pathetic isn't it? However, now when the time is going so quickly I have to at least try to picture and keep in my mind each little (but very precious) scene of this year in my head and keep it as carefully as if it was Da Vinci's Monalisa painting. When some are bothering the problem of leaving friends and family, or are scared/ terrified to death of leaving....or are excited, I really feel nothing or I still haven't realised which type of exchange student I am. By the time.... I am waiting, soon I will find out if it's a good strategy.
Napiszesz więcej szczegółów? Gdzie w ogóle jedziesz?
OdpowiedzUsuńjuż napisalam :)
UsuńA jak jest z tym Rotary? Czy to jest tak, że ty jesteś przez rok w stanach a przez ten czas jakiś inny wymieniec mieszka u ciebie w domu?
OdpowiedzUsuńtak :) jak ja jadę do kogos to moja rodzina rownież przyjmuje exchange student
Usuń